Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2011

Wydawać by się mogło, że Duke nie ma większej konkurencji na poletku FPS i ich bohaterów. Okazuje się jednak, że byle gwiezdny pirat z niewyparzoną gębą kasuje Księcia jednym tekstem lub jedną serią z automatu.

Nowo wydany Duke Nukem Forever nie uniknął porównań z dziełem People Can Fly głównie ze względu na to, że obie gry przedstawiają nie do końca poważne podejście do tematu. DNF dzięki one-linerom Diuka jest pastiszem m.in. kina akcji (Did I promise to kill you last? I lied.) i gier komputerowych innych developerów (I hate this Valve puzzles). Zresztą i sama postać Księcia to pastisz męskich, aroganckich maczo z wysokim mniemaniem o sobie ratujących świat. A Bulletstorm? W recenzji na polygamia.pl porównano jej fabułę do pulpy, czyli schematycznej i niewymagającej zbyt wiele od odbiorcy opowieści. Z odniesień do tej formy znany jest m.in. Quentin Tarantino i w takim stylu prowadzona jest oś fabularna w tym tytule. To pierwsza płaszczyzna do porównań, kolejna to fakt, iż obie gry są z definicji efektownymi, naładowanymi po brzegi akcją strzelankami, w których częściej korzystamy z ośrodków mózgu odpowiedzialnych za koordynację ruchów niż tych zajmujących się kojarzeniem faktów. No i jeszcze jedno – obie gry były silnie wyczekiwane przez hordy fanów FPS-ów. DNF ze względu na kultową otoczkę no i oczywiście za to, że w końcu nadeszło niesławne „when it’s done!”. Od Bulletstorm oczekiwano zaś wniesienia pewnej świeżości w ten gatunek. (więcej…)

Read Full Post »

Twierdzi, że gdyby nie gitara, żadna laska w zyciu by się z nim nie przespała. Gdy tak na niego spojrzeć – wydaje się, że ma rację. Nie każdy chłopiec z gitarą od razu zostaje gwiazdą rocka, ale jemu się udało. W ubiegłym roku skończył 65 lat. W tym wieku powinien raczej założyć ciepłe kapcie i rozsiąść się w bujanym fotelu, tymczasem najostrzej imprezujący rockman w historii rusza w kolejną trasę koncertową. Dużo alkoholu przepłynie przez żyły Lemmy’ego Kilmistera, nim zakończy on swą karierę muzyczną.

W komedii pt: „Odlotowcy” jesteśmy świadkami takiego dialogu:
„- Kto wygrałby zapasy pomiędzy Lemmym a Bogiem?
– Lemmy?… Bóg?
– Podchwytliwe pytanie, kutasie. Lemmy JEST Bogiem.”

Po ogłoszeniu zespołu Motörhead, którego liderem jest Lemmy, w roli headlinera czeskiego festiwalu Brutal Assault, jeden z fanów stwierdził: „nie ma nic bardziej brutalnego niż występ boga na Brutalu”. Niedawno w Sieci pojawił się fotomontaż ikony, na której twarz Jezusa zastąpiono twarzą Lemmy’ego, zaś osób będących u jego stóp – twarzami innych znanych muzyków metalowych, m.in. Bruce’a Dickinsona czy Jamesa Hetfielda. W czym tkwi fenomen Iana Frasera „Lemmy’ego” Kilmistera? (więcej…)

Read Full Post »