Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘wymądrzanie’ Category

Mówi się, że lepsze jest wrogiem dobrego. Świadomie czy nie, developerzy gier niezależnych często pokazują praktyczne zastosowanie tego przysłowia. I chyba zaczyna mnie to powoli przerastać.

Ile ostatnio wydawanych tytułów indie wygląda jak produkcje z co najmniej lat 90.? Z premier samych ostatnich tygodni już mamy takie dwa – Retro City Rampage oraz Hotline Miami. Oba głośne i oba w zasadzie spadły na nas jak grom z jasnego nieba – RCR powstawało ładnych parę lat, póki ujrzało światło dzienne. HM zaś zaszokował – oczywiście poza samą oprawą – brutalnością i specyficznym, psychodelicznym klimatem.

A więc oprawa wizualna to nie jedyny atut tych tytułów, ale z pewnością bez niej te gry nie byłyby tym, czym są. W tych dwóch przypadkach użycie środków wyrazu rodem z epoki ośmio czy szesnastobitowców zdecydowanie ma sens. Ale czy przypadkiem nie jesteśmy świadkami nasycenia rynku gier indie tego typu produkcjami? (więcej…)

Read Full Post »

Tych dwóch tytułów teoretycznie nic nie łączy. Wprawdzie obie są przygodówkami, lecz dzieli je przepaść konwencji. Zwariowany i przezabawny Ace Ventura ma się nijak do uderzającego w poważniejsze tony Hopkinsa FBI. Mają one jednak pewną cechę wspólną: kwestie lokalizacji.

Ace Ventura był bowiem w Polsce prawdziwym hitem głównie dlatego, że CD Projekt dokonał odważnego kroku i zdecydował się na pełną polonizację – nie tylko napisów, ale i dodanie polskiego dubbingu, na co żaden polski dystrybutor się przed 1997 nie powziął. To był strzał w dychę, a Ace’a pokochało całe mnóstwo graczy (nie wyłączając mnie). Hopkins FBI wydano w Polsce również za sprawą CDP trzy lata później. I ten tytuł leży tak na dobrą sprawę na drugim biegunie w kwestii polonizacji – pokazuje, że samo zatrudnienie do dubbingu gwiazd znanych z wielkiego ekranu nie gwarantuje sukcesu. (więcej…)

Read Full Post »

Wilczy Szaniec

Angels of Destruction

Ech, a miałem odezwać się „na dniach”. Lenistwa nie wyleczysz. No, ale jestem.

Wolfsschanze – tak nazwano kwaterę główną Hitlera z okresu II wojny światowej, ogromny kompleks bunkrów i schronów wybudowany w północnej Polsce w 1940. roku. Wiąże się z nią wiele interesujących faktów – była niemal nie do zdobycia lądem, zaś z lotu ptaka praktycznie nie do rozpoznania. Jako kamuflaż stosowano m.in. krzewy sadzone w kilkudziesięciocentrymetrowych wgłębieniach w dachach bunkrów, w miejsce usuniętych drzew stawiano atrapy z rur, zaś wszystkie drogi używane na terenie twierdzy były kryte siatką maskującą. Nawet mieszkańcy okolicznych wsi nie wiedzieli, że nieopodal nich stacjonuje wódz III Rzeszy. Tam właśnie podejmowano najważniejsze decyzje II wojny światowej i tam też w latach 1941-1944 fuhrer przebywał przez około 800 dni. Nie dość że teren był świetnie zakamuflowany, to do tego znakomicie ufortyfikowany i uzbrojony. Codziennie o bezpieczeństwo Hitlera dbali funkcjonariusze RSD, dodatkowo stacjonował tam jego zmotoryzowany batalion przyboczny, wyposażony w czołgi, działa przeciwlotnicze oraz broń ciężką, zaś niedaleko Gołdapii – jednostka powietrzno-desantowa. Zadbano też o fortyfikacje – sam bunkier Hitlera miał po wzmocnieniu ściany grubości 7m oraz strop o gruby na 8m i był w stanie wytrzymać uderzenia wszelkich pocisków używanych w tamtym okresie. Życie wodza III Rzeszy było zagrożone tylko raz – 20 lipca 1944 r., gdy pułkownik Claus von Stauffenberg wniósł na teren Wilczego Szańca bombę, za pomocą której dokonał zamachu na życie Hitlera. Fuhrer został jedynie lekko ranny, a spiskowca następnego dnia rozstrzelano. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? 18 sierpnia miała premiera kontynuacji najgłośniejszej (obok polskiego Wilczego Szańca ;)) gry o Wolfsschanze. (więcej…)

Read Full Post »